Jak ¦limak Maciu¶ szukał swojego domku
napisala Joanna Wilkonska

Na skraju ciemnego lasu, nad modrym potokiem, wsród traw i kwiatów wielkiej laki zyl sobie maly slimaczek Macius.
Kiedy gorace slonce wysoko wschodzilo na niebo szukal schronienia pod zielonymi listkami drzew i krzewów, a kiedy padal deszcz - chowal sie do swojej szarobrazowej muszelki w paski i sluchal, jak krople wesolo stukaly w jego maly domek.
Pewnego dnia Macius obudzil sie w bardzo zlym humorze. Nic mu sie nie podobalo: slonce grzalo za goraco, woda w strumieniu byla za zimna, ptaki spiewaly za glosno, wiatr dmuchal za mocno, nawet jego domek wydal mu sie brzydki, ciasny i za ciezki do noszenia na grzbiecie.
Najlepiej bedzie, jak zostawie go pod jakims krzakiem i pójde poszukac sobie innego mieszkania - powiedzial Macius.
Jak postanowil, tak i zrobil. Zostawil swoja muszelke pod wielkim lisciem paproci i powedrowal na poszukiwanie innego schronienia.
Na galezi drzewa zobaczyl wesolo skaczace wiewiórki. Ich rude ogonki, jak ogniste jezyczki migaly wsród zielonych lisci.
Hej! Wiewiórko! - zawolal Macius - znudzil mi sie mój szary domek. Czy nie moglabys mnie zaprosic do swojego mieszkania?
Chetnie - odparla wiewiórka, ale moim domkiem jest dziupla starego wysokiego debu. Zanim dotrzesz do polowy drogi, zapadnie noc i zrobi sie calkiem ciemno. Lepiej poszukaj sobie innego schronienia. Spojrzal slimaczek w góre, gdzie musialby sie wspinac po ostrej i szorstkiej korze drzewa i pomyslal: chyba ona ma racje. To nie jest mieszkanie dla mnie, trudno, pójde poszukac gdzies dalej.
Przechodzil wlasnie obok strumienia. Srebrzyste rybki radosnie pluskaly sie w jego czystej jak krysztal wodzie.
Hej! Rybko! - zawolal znowu slimak - Nie podoba mi sie mój domek. Czy nie moglabys zaprosic mnie do siebie?
Oczywiscie, ze moglabym - odparla rybka - ale woda w strumieniu jest bardzo zimna, a poza tym, slimaczku, ty przeciez nie umiesz plywac. Moje mieszkanie pod woda nie bedzie ci odpowiadalo. Rzeczywiscie - pomyslal Macius - to nie jest miejsce dla mnie. Spojrzal przelotnie w góre. Na niebie zaczynaly zbierac sie ciemne chmury. Chyba bedzie padac - powiedzial Macius. Musze sie pospieszyc z szukaniem schronienia, bo inaczej zmoczy mnie deszcz. Do widzenia, rybko.
Pod stara sosna zobaczyl wielkie mrowisko. Pracowite mrówki krzataly sie bez przerwy, znoszac do niego pozywienie, listki drzew, galazki i wszystko, co mrówkom moze byc przydatne na codzien do zycia.
Hej! Mrówki! - czy nie móglbym zamieszkac w waszym mrowisku? - zapytal slimak.
Jezeli nie masz swojego mieszkania, mozesz zamieszkac z nami - odparla mrówka. Musisz jednak byc szybki i pracowity, gdyz my, mrówki nie tolerujemy powolnosci i lenistwa.
Zamyslil sie Macius przez chwile. Chyba nie podolam mrówczym obowiazkom - zastanawial sie. Nie potrafie tak szybko biegac, a tym bardziej nie jestem pracowity. To tez nie jest miejsce dla mnie.
Tymczasem chmury nadciagaly coraz szybciej, zerwal sie silny wiatr. Zawróce z powrotem - postanowil slimaczek.
Skierowal sie w strone swojej laki. Uszedl juz spory kawalek drogi, kiedy zaczal padac deszcz. Slimak zaczal zalowac swojej wyprawy. - Gdybym mial na grzebiecie swój domek, nie musialbym teraz moknac na deszczu - westchnal. W oddali dojrzal duzy krzak paproci. - Schowam sie tam i przeczekam ulewe - postanowil. Jakaz byla jego radosc, gdy pod jednym z lisci dostrzegl pozostawiona tu przez siebie swoja szara muszelke. Macius nie posiadal sie z radosci. Blyszczala w kroplach deszczu i slimaczkowi wydala sie w jednej chwili najpiekniejsza ze wszystkich domków, jakie widzial w trakcie swojej wedrówki. Nawet zlocistobrazowe prazki nabraly w jego oczach nowego blasku. Macius szybko zalozyl muszelke na grzbiet i schowal sie do niej przed deszczem. Jak dobrze miec swój maly, ale wlasny i przytulny kacik - usmiechnal sie i zmeczony tak dluga wedrówka ulozyl sie wygodnie w srodku.
I znów, jak dawniej nasluchiwal, jak krople deszczu wesolo stukaja w jego ukochany, pasiasty domek. Najpiekniejszy na swiecie.

 

:T-shirt  

:Przygody ¦limaka Maciusia

:Linki

www.slimak.art.pl by