ACID DRINKERS "ŻYWA ENERGIA"

Tylko kilkanaście godzin miałem na zrobienie tego wywiadu, no i wpadłem w niezłą desperację, bo złapanie gości z Acid Drinkers powinno zlecać się agencjom pokroju FBI. Tytus pojechał w Niemcy, Lica na temat tej płyty miał ponoć niewiele do powiedzenia. A rzecz dotyczyła koncertowego wydawnictwa "Varran Strikes Back - Alive!!!". Pierwszym celem był Ślimak - gość od rytmu. Akurat jechał sobie autobusem, gdy menedżerowi Houk, który mu towarzyszył, zadzwoniła komórka, a wysoce upierdliwy gość po drugiej stronie (czyli ja) domagał się rozmowy właśnie ze Ślimakiem... Po niezbyt radosnym stwierdzeniu "Wszyscy chcą Ślimaka" podał mu aparat...


Ślimak: Cześć, co się dzieje?

MH: Mamy wywiad!

Ś: Kurde, jadę autobusem. Nic nie słyszę

MH: Będę krzyczał!

Ś: Krzycz!

MH: Mówi się, że to wydawca, czyli MMP zasugerował wam płytę koncertową...?

Ś: Totalna Bzdura. Jest to pomysł marzenie Titusa, który zawsze chciał nagrać płytę koncertową - to on do tego dążył. W końcu nadarzyła się okazja, podczas trasy promującej "High Proof Cosmic Milk", no i - udało się!

MH: Mówisz, że idea należy do Titusa... Co ty sądzisz o tym pomyśle?

Ś: Wiesz, nie jestem tak dobrym muzykiem, by nagrywać płytę koncertową. Od tego są inne kapele - tak mi się wydaje... A Acid Drinkers to jest żywioł, taki jest koncert. Odbiera się nas na żywo, jak później się to odtwarza, to już nie jest to samo. Ale jak usłyszałem tę płytę, to bardzo mi nie spodobała. Pomijając same utwory, to ma ona bardzo hardcore'owy charakter, jest bezkompromisowa. Tak, jak zagraliśmy, tak jest nagrane, nie ma żadnej ściemy, brzmienie jest takie, jakie jest. Powiem ci, że polubiłem ją dopiero wtedy, gdy się ukazała.

MH: Tendencja jest taka, że płytę koncertową nagrywa się po to, by zamknąć pewien etap kariery. Jak jest z "Varran Strikes Back - Alive!!!"?

Ś: Nie, zupełnie tego tak nie traktuję, dla mnie nagranie na taśmę jest jak nagranie w telewizji przy okazji jakiegoś koncertu z Owsiakiem. Zdarzyło się i koniec. Nie jest to żadne podsumowanie. Po prostu - kolejny uwieczniony koncert.

MH: Jaki koncert najbardziej utkwił ci w pamięci?

Ś: Ostatni Faith No More w Polsce. Znalazłem się tam przez przypadek, grając z Flapjackiem. Nie nastawiałem się w ogóle, że obejrzę ten koncert i to było jedno z miłych, większych zaskoczeń. Koncert byt bardzo naturalny i bardzo żywiołowy Naprawdę - bardzo mi się spodobał. Zawiodłem się bardzo na koncercie Megadeth, bo spodziewałem się po nich o wiele więcej. Dużo, dużo lepszy byt wtedy Dickinson.

MH: Co z atmosfery dobrych koncertów udało się przemycić na Varran Strikes Back?

Ś: Kto był na koncercie to wie, że było fajne intro, ludzie mieli ciarki... Sam miałem, jak wychodziłem na deski. Przede wszystkim jest to płyta dla tych ludzi, którzy byli na tej trasie. oni są emocjonalnie związani z jej klimatem, dla nich jest to taki "replay foniczny" i przypuszczam, że wtedy, podczas słuchania, też mają ciary.

MH: Ludzie lubią waszą szczerość na deskach, czy nie jest tak, że emocje, które tłumicie w życiu prywatnym, wychodzą na scenie, a to się szalenie podoba.

Ś: Chyba coś w tym jest. Każdy z nas chciał zawsze grać, każdy zostawił część samego siebie na koncertach i dlatego jest to cholernie szczere tak mi się wydaje...

MH: Kiedyś pewien muzyk powiedział, że już w pierwszej minucie gry na scenie wie, jaka będzie atmosfera całego koncertu. Czy Was już dotyczy taka "zawodowa intuicja"

Ś: Bardzo często tak jest, są jednak wyjątki. Są takie koncerty, że ludzie muszą się rozkręcić - z różnych względów, choćby podczas jakiegoś festiwalu, gdy publiczność nastawiona jest na inny trend. Wtedy publiczność jest bardzo różna i musi się "dotrzeć". Ci, którzy nie przyszli na nas, mogą zauważyć, że nawet jeśli nasza muzyka słuchana z płyt może im nie odpowiadać, to koncert Acid Drinkers jest bardzo szczery, że jest to widowisko...

MH: Wróćmy do pyty, bo ona jest tutaj bohaterem. Skąd pochodzą te nagrania?

Ś: Przypuszczam, że z jakichś trzech koncertów, mniej więcej... Z tego, co wiem, to jest Warszawa, jest chyba Białystok, być może coś tam nawet z Żywca...

MH: Czy "tematom", które są na "Varran Strike Bask - Alive!!!" towarzyszyła jakaś selekcja?

Ś: Pomijając utwory, które wyleciały, które się nie zmieściły, są to utwory w kolejności takiej, w jakiej były grane. Musieliśmy z pewnych utworów zrezygnować, a że była to trasa promująca ostatni krążek, musieliśmy ze dwa utwory dodać, a na koniec wrzucić te numery, które zwykle nasze koncerty kończą.

MH: Ile w całej sprawie było ręki realizatora, na ile jest to rzeczywiście live?

Ś: Ręki realizatora można się doszukać w stronie technicznej. Titus był jakby producentem tego krążka i to on rządził w temacie jej brzmienia. A, że Titus jest zwolennikiem grania na żywo i nie dorabiania np. jakichś tam wokali bo nie dało się zaśpiewać... Wybrał takie numery, które dało się śpiewać, ale niekoniecznie były dobrze zagrane. To jest bardzo żywe - rozumiesz. Kto gra koncerty, ten wie, że czasem solówka nie jest tak wiernie zagrana, że i nie do końca to chodzi tak jak z płyt. Jak gramy koncert, to ważniejszy jest cały ten show, ważniejsza jest ta energia, która wychodzi. Wtedy odtworzenie muzyki jest jakby drugoplanowe. Tak właśnie my gramy koncerty, dlatego w moim przekonaniu ta płyta jest bardziej core'owa niż metalowa, choć utwory są bardziej metalowe. Ta płyta ma hardcore'owy charakter.

MH: Wiesz, ostatnio słuchałem koncertu Blade Guardian z Japonii. Na tej płycie atmosfera była "zrobiona" w studio - pogłaśniane chóry śpiewające z zespołem, oklaski... Sztucznie i nędznie to brzmiało...

Ś: Wiesz, jeśli te głosy były nagrywane na tym koncercie, jeżeli panowała tam taka "gorąca" atmosfera, to dobrze, że zostały one pogłośnione. Niejako nie jesteś w stanie wychwycić, przy głośno grającej muzyce, całej tej energii. Publika nigdy nie przegłuszy sprzętu, nigdy nie będzie słyszalna, choćby podczas śpiewania refrenów, "przody" są tak silne, że ludzi to słychać, ale w pauzach między utworami. Wtedy jest niemal technicznie wskazane, tylko po to, by utrwalić charakter danego koncertu... Zdarzają się też takie przypadki, że ludzie z koncertów innych zespołów dorabiają sobie, he he he, oklaski, wtedy jest to, wiesz, bardzo nie na miejscu, fałszywe i nieszczere...

MH: Czy macie w swoim dorobku kawałek, który nigdy nie wejdzie do waszego setu koncertowego?

Ś: Hm... Chyba mój kawałek, he, he, he. Mowa o kawałku z ptyly "Vi1e, Vicious, Vision" - "Freeze me", zagraliśmy go tylko raz w studio i chyba nigdy więcej nie zostanie powtórzony...

MH: A kawałek, bez którego koncert Acid Drinkers to kicha?

Ś: Myślę, że "Pizza Driver? To właśnie taki numer, może jeszcze "I Fuck The Violence".

MH: Czy nie odnosisz czasem wrażenia, że to ciągle zamieszanie, koncerty, płyty, nieustanny ruch wokół was powodują, że w wasze życie wkrada się chaos?

Ś: Nie, widocznie nie... Pomijając to, że jest to także moja praca. To tak, jakby piekarz tylko raz w miesiącu szedł piec bułki, bo gdyby chodzil codziennie, to byłoby to chaotyczne, he, he, he... To jest moja praca, a, dzięki Bogu, robię, zajmuję się codziennie tym, co lubię. Mogę pogodzić pracę i marzenia w jednym, to jest wspaniałe!

MH: Gdzie dojechał autobus?

Ś: He, he, he... Czekaj... Powinienem być w Grodzisku Mazowieckim he he he.

MH: Więc pozdrów Grodzisk!


Rozmawiał: Dar(e)k Kempny

Metal Hammer, grudzień 1998

:Perkusiści na Festiwalu Union of Rock w Węgorzewie- Top Drummer 10/11 2006

:Stage Diver

:PopUp Magazine

:Zapytaj Ślimaka /odpowiedzi/

:Co sądzisz o System Of A Down 'Teraz Rock' 12.2005

:Przesłuchanie 'Teraz Rock' 03.2005

:Metal Hammer 12.1998

:Wywiad by Przemek Lucyan

:Wywiad by Grzecho

:Zbiór wypowiedzi w
wywiadach i na chatach

:Hardzone.pl 11.2004

:O płytach Acid Drinkers

:Ślimak o....

:...o Ślimaku

:Czy jesteś przesądny?

www.slimak.art.pl by